Bardzo ciekawy artykuł Mariusza Cieślika Zmierzch rockowego buntu („Newsweek” 26/2011) tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że dziś buntować się nie wypada. Jest to na tyle niepoprawne, iż winniśmy zostawić to 13-latkom i ich pójściem do łóżka po 22.00.
Trudno rzecz jasna wymagać, żeby polska młodzież – jak rockmani od Cieślika – przeciwstawiali się problem tej rangi, co wojna w Wietnamie. Żyjemy w końcu w całkiem przyjaznym państwie, a grodzone osiedla i modne ciuszki dodatkowo utrudniają jej zadanie. Bunt można jednak definiować bardzo szeroko; cóż z tego, skoro rośnie nam pokolenie do bólu grzeczne i poukładane. Pokolenie pogodzone z nijaką rzeczywistością, wszechobecną przeciętnością, atakującą zewsząd głupotą. Pokolenie, które w kwestiach dla siebie ważnych ma mało do powiedzenia. Mówię: dla siebie ważnych, ponieważ życie uczy, że licealiści dywagujący niczym wytrawni eksperci o wielkiej polityce są mało wiarygodni.
Doskonale pamiętam jak na niedawnej konferencji „Muzyka a Biznes” raper Proceente stwierdził, że hip-hop jest – i zawsze był – nośnikiem buntu. Równie dobrze jak tę wypowiedź pamiętam momentalne ustanie szeptów tych wszystkich studenciaków, których tylko i wyłącznie wrodzona grzeczność powstrzymała od salwy śmiechu. Zaraz, jak to, bunt? Posłuchaj, kolego, bunt jest już passé. Teraz ma być lekko, łatwo i przyjemnie, zaś wszelka niesubordynacja może spowodować wyrzucenie z uczelni i powyłamywanie szprych w twoim holenderskim rowerku. Nastawa się na chillout, men, wyluzuj, bierne przyglądanie się to niemal jak walka ideały, spójrz na to z tej strony. Bądź miły, nie manifestuj swojego zdania, nie wdawaj się w dyskusje, don’t worry be happy. Możesz co najwyżej szeptem kurwy rzucać.
Muzyka obecnie również ma niewiele do zaoferowania potencjalnym rebeliantom. O współczesnych gitarowym rzępoleniu przeczytacie, kochani, w „Newsweeku”, o rapie (przedstawionym we wspomnianym tekście jako spadkobierca rockowych idei) ja postaram się coś od rzeczy napomknąć. Otóż polscy raperzy buntownikami w pewnym stopniu są, pytanie tylko: w jakim? Chuje słane na policję i rząd są wyjątkowo miałkie, populistyczne i ogólnikowe. Na pewno przejawy buntu można dojrzeć w zachowaniu, stylu bycia, odrzuceniu pewnych norm czy przekazywaniu niepopularnych treści (choć często ocierających się o banał), jednak największe działa są wymierzone w tej chwili przeciwko tzw. hejterom, czyli anonimowym osobom obrażających wykonawców na internetowych forach.
Nic ciekawego, panowie.
sobota, 2 lipca 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Dobry tekst. Pjona!
OdpowiedzUsuń na zawszenic ciekawego, rzeczywiście ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeDobrze prawi, polać.
OdpowiedzUsuń na zawszeObserwuję.