piątek, 3 lutego 2012

Nowe popkillerowe teksty + SULW2011

Yo,

podrzucam kilka tegorocznych tekstów dla Popkillera (w tym wywiad z Killa Kelą, który utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko idzie w dobrą stronę) oraz informuję, że pod tym adresem znajdziecie mój nowy projekt, traktujący o sztuce ulicznej lewobrzeżnej Warszawy AD 2011. Wszelkie info znajdziecie tam, aktualności na fanpage'u. Zapraszam.

Aha, w najbliższym czasie na Popkillah' recenzje Projektu Nasłuch, Nocnych Nagrań i Zbyla, relacja z Bitwy o Kontrakt oraz moje TOP18 zeszłorocznych polskich numerów.

5,
Jaca

recenzja Gadabit "Gadabit"
relacja i zdjęcia z koncertu Killa Keli
wywiad z Killa Kelą
podsumowanie roku Procenta
podsumowanie roku Jeżozwierza

piątek, 30 grudnia 2011

Końcoworocznie

Cześć cześć,

końcoworoczne życzenia udanego kolejnego roku i tak dalej. Melduję, że od października współpracuję z szacownym portalem popkiller.pl. Jeśli jesteś ciekawy/-a, co tam większego nabazgrałem, służę linkami.

Recenzje:

Hurragun - Hurrap
Rak Raczej & Had Hades - RH-
Stylowa Spółka Społem - Powrót Po Przeszłości (Przegapifszy #37)
Starszy Brat - Bity Rymy Weekend
Onar - Dorosłem Do Rapu
Siedem Łez - 2+2=7 (Przegapifszy #38)
Jasiek MBH - Nazwij To Jak Chcesz
Tusz Na Rękach - Uwolnić Umysł
1z2 - Nic Co Ludzkie (Przegapifszy #40)
V/A - Aloha 40%

Felietony:


Złoto? Jak dla kogo

Relacje:

Bardziej beat niż box - relacja z WBW Beatbox Battle 2011

Wywiady:

Za dużo Youtube'a, za mało stylu - wywiad z Pejotem
Profesjonalny amator - wywiad z HardManiaciem
Producent musi wiedzieć, jak jego podkład ma śmigać - wywiad z Mżawskim (Tak To Się Robi #24)

Dziennikarski wątek kontynuując, ukończyłem w tym roku trzy warsztaty, z czego dwa były na sporawym kozaku, ponadto nawiązałem chwilową współpracę z "Magazynem Przemysłu Mięsnego", co zaowocowało dwoma tekstami. Poniżej możecie je sprawdzić w wersji elektronicznej (na papierze wygląda dużo ładniej, jaram się).

Wiosna Józefa Karolczaka (strona 47)
All exclusive (strona 78)

A odchodząc od pismaczenia, w drodze jest kozacki projekt o roboczej nazwie "Sztuka uliczna lewobrzeżnej Warszawy 2011". Oczekuję jeszcze tylko na akceptację środowiska i później będzie można wyjść z tym do ludzi.

No i tekstowo forma rośnie, rozpieprzymy w niedalekiej przyszłości rap-biznes, wierzę.

Do usłyszenia, yo.

sobota, 15 października 2011

Hurragun - Hurrap

Recenzja pojawiła się na Popkillerze, check it!

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Retro-future

Oh my God, niunia, patrz, co to w kinach będzie, jakiś Kubuś Puchatek dziwny, i to w 3D, eh, za naszych czasów to były prawdziwe bajki, porządna komputerowa animacja, ciekawe, co z tych dzieciaków wyrośnie…. W ten oto sposób przerażona licealistka zagadnęła swoją koleżankę. Dobitny dowód na to, że dopadł nas styl retro-future, z delikatnym akcentem na nostalgię.

Przejawem tego właśnie prądu jest chociażby zastanawiająca niechęć współczesnej młodzieży, od urodzenia przecież atakowanej przez rozmaite gadżety, do ultranowoczesnych rozwiązań. Niezwykle szybki rozwój techniki sprawił, że młodzi wydają się być nasyceni i w pełni zadowoleni z tego, co mają, kolejne cuda niewidy zostawiając tym obecnie bez włosów na jajach. A tak całkiem serio, czynnikiem odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest oczywiście moda. W pewnym momencie jakiś spec powiedział: stop! Miejcie te swoje iPody i wypasione komórki, ale nie dajcie się inwazji trój wymiaru ani audio boków. I kupcie sobie jakiś winyl lub książkę, w której każda strona jest pożółkła. Na Facebooku zaś utwórzcie fanpage „Kocham swoje lata dzieciństwa” oraz „Tęsknię za czasami, których nie znam”. Idąc tą drogą, dojdziemy niedługo do absurdu, w którym będziemy czcić jednocześnie kasety magnetofonowe i mp3-ki. Dziś jednak w dobrym smaku jest umiejętne połączenie staroci z umiarkowaną awangardą.

Z definicji, każda moda jest kretyńska (poczujcie ten szczeniacki bunt!), w tym przypadku nie jest inaczej. Pozwolę sobie tutaj wtrącić drobny banał: świat się zmienia, cywilizacja idzie do przodu, a co powinno być tego następstwem – nieużyteczne graty wrzucamy do szufladki z etykietą „melodia przeszłości”. Zobrazuję to na przykładzie najbliżej mi muzyki: na początku naiwniacy próbowali łapać dźwięk do słoika, później jakaś tęga głowa wymyśliła płytę gramofonową, następna tęga głowa – kasetę, następna – płytę CD, jeszcze następna – format .mp3. Zastanawialiście się kiedyś, na czym słuchałby swoich ulubionych utworów nastolatek z połowy lat 90-tych, gdyby miał do wyboru walkmana i iPoda? Zapewniam was, że dumnie paradowałby po mieście z nowiutkim cackiem made by Apple. Niestety, biedak nie miał alternatywy dla walkmana. Walkman ten zaś nie miał konkurencji nie dlatego, że jego właściciel był przekonany, że za 20 lat będzie cudownym wspomnieniem z dzieciństwa, tylko dlatego, że był super nowy. Wow, stary, ale masz walkmana, zazdroszczę ci.

Teraźniejszy renesans wszelkich reliktów, szczególnie winyla, jest natomiast wyjątkowo sztuczny. Próba reanimacji trupa, która jednak nie ma szans na powodzenie, ponieważ lekarz koniec-końców okaże się skorumpowanym sukinsynem. Weźmie hajs i tyle go widziano. Wniosek? Słuchaj dobrej muzyki, oglądaj dobre filmy, czytaj dobre książki, podziwiaj dobrą sztukę, rozmawiaj przez dobry telefon, w jakiejkolwiek formie nie zostałoby ci to podane. Ot, takie moralizatorskie zakończenie od posiadacza starej Nokii, kupującego płyty winylowe i raczącego się dźwiękami z odtwarzacza MP3. Moda…

piątek, 8 lipca 2011

Bełkot

Zastanawiam się, gdzie jest granica pismackiej żenady w przedstawianiu zjawiska pt. „używki wśród młodzieży”. Częściową odpowiedź na to pytanie daje Anna Malinowska, autorka reportażu „Nie wypić nie wypada” („Duży Format”, 7 lipca 2011r.) Poprzeczka jest zawieszona naprawdę wysoko.

Oczywiście, prawdą jest, że już dzieciaki z gimnazjum chleją i palą, niekiedy na potęgę. Prawdą jest, że wiek inicjacji seksualnej spada. Prawdą jest, że dzisiejsi nastolatkowie to, generalnie rzecz biorąc, jakiś przykry wybryk natury. Żeby dojść do takiego wniosku, nie trzeba jednak analizować fachowych statystyk starych zgredów – wystarczy wyjść na ulicę. Żeby we wstępie super bardzo dającego do myślenia artykułu napisać, że 90% młodzieży poznało smak alkoholu, nie trzeba liczb i wykresów. A żeby dodawać tonem „w jakim okrutnym świecie przyszło nam żyć”, że piją i chłopcy, i dziewczynki, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych również nie jest potrzebna, potrzebne są za to klapki na oczach i chęć pokazania, że moralny upadek białogłowych przyprawia panią redaktor o drżenie łydek.

Motywem przewodnim tego śmiesznego reportażu są zwierzenia 14- i 15-latków z Gliwic i Dąbrowy Górniczej. Wcześniej jeszcze, zgodnie z żurnalskim regulaminem, pani redaktor wymyśliła chwytliwe śródtytuły. „Hobby to wiocha”, „Seks to zabawa”, „W klubie zawsze jest spina” – jest potencjał. Następnie przedstawia rodziców młodocianych. Celem jest podprogowy przekaz, że browar plus szlug są zmorą zarówno pociech ojca biznesmena i matki modelki, jak i pociech, których wychowaniem zajmuje się matka z pensją 1200zł. Zadanie wykonane bez zarzutu, więc z czystym sumieniem można spisywać autoryzowane zapewne wypowiedzi bohaterów. Pamiętając naturalnie, iż wypada koloryzować słownictwo na wymyślony na potrzeby tekstu slang i udawać staromodną, żądając tłumaczeń, kim jest „ziom”. No wie pani, ziom to taki kumpel z osiedla, razem z nim walę heroinę; mamy wtedy ostrą fazę. Co to jest faza? Wie pani, faza to taki stan, kiedy razem z ziomkiem, czyli moim kumplem z dzielni, znaczy się – z osiedla, się na********my. To jest faza. Zresztą, wie pani, moi koledzy opowiedzą pani więcej, pani spisze ich fascynujące życiorysy.

Piotrek, lat 14. Pierwszy kieliszek wódki przechylił dwa lata temu, pierwszy zgon (to taki slangowy kac, pani redaktor) – rok temu. Mama zrobiła mu za każdym razem lipę. Ma 9-letniego brata, który odstawia niezłą manianę, gdyż idzie do klasy sportowej. Piotrek uważa, że to siara, jego sport nie obchodzi. W ogóle hobby to syf, chyba że komp, Gadu-Gadu i parę fajnych stron w Internecie, ewentualnie zgrywy (psikusy) w parku. Polityka go nie obchodzi, tak samo jak seks. Szkoła to kicha. Nie wie, co będzie robił w życiu, jeszcze nie myślał o tym. Ma jednak plan, który zakłada, że z zajebistych części poskłada zajebiste auto.

Od autora: Zajebiście, pani redaktor. Media lansują słowo „zajebiście”, więc w ustach nastolatka musi być ono niemal częścią modlitwy.

Wojtek, lat 14. Idąc na bibę (imprezę), wciska starym kit (kłamie pierworodnym w żywe oczy). Nie zna nikogo, kto nie byłby uzależniony od narkotyków. Alkohol pije dla odwagi i żeby poderwać dziewczyny. Niektóre z nich chcą się tylko całować i macać, niektóre idą na całość. Seks to dla Wojtka zabawa. Kiedyś, jak był młodszy, grał w butelkę, teraz uważa, że to przypał. Obecnie rucha jak alfons, lecz zawsze używa prezerwatywy. Zuch chłopak. Twierdzi, że picie jest lepsze niż czytanie książek.

Od autora: Pani redaktor, za ostatnie zdanie należy się pani order uśmiechu. Bez kitu (naprawdę).

Kaja, lat 15. Pokazuje się na imprezach, do których godzinami się przygotowuje z koleżankami. Czyta modne czasopisma, z nich czerpie inspiracje, wybierając strój. Piła już wódkę, wino i piwo. Nie smakują jej, ale brak biedaczce asertywności. Często kłóci się ze staruszkami o pieniądze. Sama o sobie decyduje.

Kamil, lat 14. Wie z autopsji, że wódkę sprzedadzą nawet 12-latkowi. Po piwie startuje do najlepszej dupy w klubie. Najpierw patrzy na tyłek, potem na cycki. Kilka razy brał amfę. Zdarzało mu się nie wracać do domu na umówioną godzinę. Przyszłość jest dla niego niewiadomą, aczkolwiek chciałby założyć rodzinę i kupić zajebisty samochód. Dziewczyny lubią zajebiste bryki.

Dagmara, lat 15. W necie przeczytała, że trawka to nie narkotyk, dlatego z chęcią po nią sięga. Zaletą marihuany jest to, że mama jej nie wyczuwa. Od imprez woli koncerty – Coma, Strachy na Lachy, Myslovitz, Każda Polska Alternatywna Kapela. Na jednym nawet zasnęła, zaliczywszy potężny zjazd (pani redaktor se wygoogluje). Sądzi, że chłopcy to chamy, chcący ją tylko przelecieć.

Na deser – rozmowa z terapeutą, czyli co robić, gdy moje dziecko wróci do domu pod wpływem środków odurzających i czy dziękować im za wyrzucenie śmieci.

Polska młodzież pije, pali, ćpa, uprawia seks już po mutacji, nie ma zainteresowań, przeklina, pluje na chodnik, nienawidzi szkoły, olewa rodziców i nie je warzyw. Pani redaktor, gratuluję wyboru osób, które miały przedstawić ogół. Cholernie reprezentatywne te osoby, serio. Na tej samej zasadzie mogę zaryzykować stwierdzenie, że każdy dziennikarz jest niekompetentny. Pani redaktor przy tym artykule kompetencji (i dobrej woli…) zabrakło, więc zapewne reszcie dziennikarzy to pojęcie również jest obce. Wiadomo – lepiej się sprzeda zruganie większości za powszechne grzechy, niż pochwalenie mniejszości za fajne działania.


statystyka